Agacia pisze:Ja może nie gotuję (mam dwie fretki) ale raz na dwa tygodnie przygotowuje zwierzakom mięso. W taki dzień jest wielkie krojenie, porcjowanie i zamrażanie mięsa- na kolejne dwa tygodnie. Kuchnia wygląda jak sklep rzeźnika 🙂 ,ale czego się nie robi dla naszych milusińskich 😀
Racja, czego się nie robi! Ja nie cierpię wątróbki nie mówiąc już o nerkach a mój kot przepada. Dosłownie rozum traci, nie wiem o co chodzi z tą surowością, bo gotowanej czy smażonej wątróbki nie tknie. W sumie ja też tylko smażoną jadłam i to może był błąd 😉 😉