zapalarka:)

Veel

Uczestnik

Historia jest kuchenna, ale nie związana z „kucharzeniem” 🙂. Otóż dawno, dawno temu (naprawdę dawno) kiedy chodziłam do liceum mój Tata uwielbiał mnie straszyć.. nie było to złośliwe, po prostu tak już miał. Np. zakradał się pod mój pokój i stawał w drzwiach nie odzywając się, a ja kiedy w końcu zauważałam go o mało nie spadałam z krzesła ze strachu.
No i nadszedł dzień zemsty. Muszę jeszcze tylko coś dodać -otóż w latach 80-tych nie było takich zapalarek do gazu jak teraz, tamte musiały być podłączone do prądu i kiedy naciskało się przycisk ona dość głośno strzelała i dopóki ten przycisk trzymaliśmy wydobywały się z niej małe iskry jak z zimnego ognia.
Pewnego wieczoru byłam wyjątkowo wściekłą na Tatę i kiedy usłyszałam, że ma iść do kuchni nastawić wodę, postanowiłam to wykorzystać… zakradłam się do ciemnej kuchni i stałam z zapalarką w dłoni dokładnie tam gdzie był włącznik światła:). Kiedy Tata przekroczył próg kuchni i wyciągnął ręke żeby zapalić światło ja ukryta w zupełnych ciemnościach nacisnęłam zapalarkę 🙂) . Efekt był niesamowity:) rodzic krzyknął i uciekł:) . A finał był taki , ze już nigdy więcej mnie niczym nie nastraszył:).

ulala

Uczestnik

Pamiętam,że zawsze bałam się tych zapalarek. U babci była taka, my „po staremu” używaliśmy zapałek a babcia, chwytająca wszystkie nowinki techniczne miała taką zapalarkę. No i kolorowy telewizor, dlatego wszyscy chodziliśmy do niej w niedzielę na bajki. I w te niedziele moi bracia cioteczni straszyli mnie zapalarką. Sam dźwięk był straszny 😉 DO dziś mi chyba to zostało hihihi

Wyświetlanie 2 wpisów - od 1 do 2 (z 2 w sumie)
  • Musisz się zalogować by odpowiedzieć w tym temacie.

Chcesz dołączyć do rozmowy?

Zaloguj się kontem SmakujeGotuje – tym samym, którym dodajesz przepisy. Działają też loginy i hasła ze starego forum.

Zaloguj się Załóż konto